Akupunktura czaszki i ucha - czym jest i komu może pomóc?

Słysząc „akupunktura” zapewne pierwszym Twoim skojarzeniem jest wbijanie igieł w różne części ciała.
Może kojarzysz szereg punktów „cudownych” jak Żołądek 36 czy Jelito Grube 4? A może wiesz również, że punkty akupunkturowe można stymulować na różne sposoby, np. moksą? Wreszcie może nawet obiło Ci się o uszy (sic!), że istnieją też inne formy akupunktury jak choćby akupunktura ucha? Ale wbijać igły w skórę głowy? I to właściwie głównie w nią?


Czy to ma prawo zadziałać?

No właśnie - o ile o akupunkturze ucha (czy też aurikuloterapii) lub akupunkturze dłoni (i swojego czasu słynnym systemie Su Jok) zdarza się nam usłyszeć, akupunktura czaszki miała dla mnie zawsze egzotyczny posmak.
I trudno się temu dziwić - w Polsce zarówno nakłuwanie ucha jak i leczenie przez stymulację dłoni ma znacznie dłuższą historię stosowania niż systemy nakłuwania skóry głowy. Wystarczy wspomnieć o krążących legendach o cudownych efektach leczenia nałogów przez nakłuwanie ucha czy bólów kręgosłupa przez masowanie palców dłoni specjalnym sprężynowym „pierścionkiem”. I choć akupunkturzyści dobrze wiedzą jak wiele punktów aku znajduje się na czaszce pacjenta, są one zwykle stosowane jako element większego systemów kanałów merydianowych.

Czym więc jest akupunktura czaszki?
Podobnie do akupunktury ucha jest tzw. mikrosystemem - czyli zamkniętym systemem punktów i odwzorowań całego ciała człowieka w obrębie niewielkiego jego fragmentu. Brzmi skomplikowanie? Więc prościej: tak jak na uchu, tak i poprzez korzystanie wyłącznie z punktów na czaszce pacjenta staramy się wpłynąć na całe ciało człowieka. Od stóp do głów, nie pomijając żadnego obszaru! I choć punkty te można łączyć z innymi systemami nakłuwania, świetnie sprawdzają się jako jedyna forma stymulacji punktów aku.

Nie zdziwi Cię, jeśli okaże się, że tak jak i innych systemach akupunktury, tak i w akupunkturze czaszki istnieje szereg szkół. Zgrubnie dzielą się na szkoły „chińskie” i inne, w tym Nową Akupunkturę Czaszki dr Yamamoto (YNSA), która święci obecnie szczyty popularności w Polsce i na świecie - i na niej skoncentruję się w tym artykule.
Kiedy powstała YNSA? Pierwsze publiczne przedstawienie koncepcji miało miejsce na konferencji naukowej Ryodoraku w Osace (Japonia) w 1973 roku. Po wprowadzeniu w 1974 roku przez dra Ralpha Dale’a na Trzecim Światowym Kongresie Akupunktury pojęcia „mikrosystem”, YNSA została zaklasyfikowana jako nowy mikrosystem. Twórcą metody jest japoński neurolog i zarazem akupunkturzysta dr Toshikatsu Yamamoto - który cały czas pracuje w prowadzonej przez siebie klinice w Yamamoto Rehabilitation Clinic w Miyazaki (dodać należy, że Doktor ma obecnie 91 lat i cieszy się dobrym zdrowiem!).
Jako neurolog szukał efektywnych form pracy przede wszystkim z pacjentami, którzy do niego trafiali - a wśród nich dominowali pacjenci po udarach mózgu. Jak wiesz, udar mózgu (czy to udar krwotoczny czy to niedokrwienny) jest poważnym schorzeniem, mając z reguły brzemienne w skutkach powikłania. Rehabilitacja neurologiczna nawet obecnie, mimo dziesięcioleci szybkiego postępu (m. in. metoda PNF, NDT Bobath) nadal nie gwarantują pełnego odzyskania zaburzonych funkcji organizmu chorego po udarze. Tym bardziej warto o tym pamiętać, zastanawiając się, skąd neurolog z Japonii wpadł na pomysł stymulacji punktów na czaszce u swoich chorych - a było to prawie 50 lat temu!

YNSA przez prawie pół wieku swojego istnienia przechodziła liczne przemiany - co przekłada się na bogaty katalog punktów wraz z ich zastosowaniem. Dzięki temu za pośrednictwem puntów YNSA możesz pracować nie tylko z pacjentami udarowymi - ale również z chorymi z zaburzeniami psychosomatycznymi, innymi schorzeniami neurologicznymi (np. zaburzenia czucia, porażenia nerwów) czy pacjenci zmagający się z bólem. Akupunkturzyści zainteresują się zapewne tematem punktów Y-psilon, mających reprezentować na czaszce system 12 głównych meridianów „organowych”. Fizjoterapeuci zaś szczególnie skorzystają z różnych odwzorowań całego ciała człowieka na czaszce - łatwych w palpacji, ocenie i zastosowaniu jako uzupełnienie pracy z pacjentem bólowym.

Czy akupunktura czaszki to tylko wbijanie w nią igieł? I tak, i nie. O ile bowiem dr Yamamoto jak i praktycy akupunktury zdecydowanie opowiadają się za igłowaniem punktów YNSA, wielu fizjoterapeutów, których miałem zaszczyt uczyć tej koncepcji z powodzeniem stymuluje je np. pinami lub klawikami (narzędziami wykorzystywanymi odpowiednio do pinoterapii i klawiterapii). Akupunkturzyści zaś z pewnością kojarzą ziarna wazari czy igły intradermalne (popularnie zwane „igłami na plastrze”) - tymi i wieloma innymi metodami stymulacji z powodzeniem możesz przedłużać działanie zabiegu na okres pobytu pacjenta w domu.

Podsumowując - akupunktura czaszki to łatwy do nauczenia się i stosowania system diagnozy i terapii, który pomaga zarówno w terapii bólu jak i szerzej zakrojonej pracy z pacjentem, np. z wykorzystaniem akupunktury czy refleksologii. Z powodzeniem możesz nauczyć się go nawet w trzy dni - a zastosujesz go z powodzeniem już następnego dnia po szkoleniu. A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tej ciekawej i efektywnej metodzie - zapraszam na kurs akupunktury czaszki i ucha, który odbędzie się już w październiku! 

Zapisz się na kurs -> TU